Brak wyników

Razem z przedszkolakiem

22 listopada 2019

NR 33 (Listopad 2019)

Zmęczenie rodzicielstwem – mnie to się nie przytrafi. Czyżby?

0 9

Jest taki stan, do którego zazwyczaj żaden rodzic głośno się nie przyznaje, bo nie byłoby to dobrze widziane, bo rodzicem jest się 24 godziny na dobę bez możliwości wzięcia L4, bo ten stan nie pasuje do powszechnie obowiązującego stylu bycia perfekcyjnym, zadowolonym, usatysfakcjonowanym rodzicem – co dziś jest tak modne. A Ty masz po prostu, mówiąc potocznie – dość.

Nie, nie – swoje dzieci kochasz nad życie i ponad wszystko i to nie o dzieci tu chodzi. Chodzi o Ciebie! Chodzi o żelazną, męczącą rutynę i brak możliwości robienia rzeczy spontanicznie – bo spacer, bo karmienie, bo trzeba dowieźć kilkulatka na zajęcia dodatkowe i sprawnie w ogromnym korku z uśmiechem na twarzy przedostać się na drugą stronę miasta, a potem jeszcze wrócić, śpiewając zmęczonemu przedszkolakowi piosenki i zagadując, kiedy dziecko staje się marudne i zaczyna głośno płakać. Brak wsparcia lub wsparcie niewystarczające, nieprzespane noce, brak sił, obniżony nastrój i to ciągle nękające Cię poczucie, że z jednej strony wykonujesz wspaniałą „robotę”, a z drugiej coś równie istotnego Cię omija – życie zawodowe, towarzyskie, podróże, regularne wyjścia do kina, teatru, restauracji… Zgadza się – te rzeczy nie mogą z byciem rodzicem nawet się równać, ale kiedy brakuje balansu, zaczynają się kłopoty.

Żaden poradnik nie oddaje tego, co Cię tak naprawdę czeka, i tego, jak rodzicielstwo wygląda w praktyce, gdy mierzysz się z szarą rzeczywistością. Zanim zostaniesz rodzicem, nic nie jest w stanie przygotować Ciebie na takie zmiany, czyli przewartościowanie Twojego życia i zaskakujące sytuacje (zarówno pozytywne, jak i te dużo mniej przyjemne), z którymi przyjdzie Ci stanąć każdego dnia oko w oko.

Chodzi o to, żeby w tym wszystkim nie zgubić siebie i swojej własnej przestrzeni, a także, co najważniejsze – żeby mieć swoją przestrzeń i realizować się bez poczucia winy. 


Punkt widzenia naprawdę zależy od punktu siedzenia


Dzieci rosną i to jest wspaniała wiadomość. Ten z was, kto jest rodzicem „szkolniaka” lub nastolatka, wie, o czym mówię. Ten okres życia dziecka jest równie wymagający, ale o wiele łatwiej na tym etapie rozwoju młodego człowieka jest zawalczyć (czy w ogóle ją znaleźć) o przestrzeń dla siebie z praktycznego punktu widzenia. Dziecko w wieku szkolnym czy nastolatek coraz bardziej potrzebuje pobyć sam, czyli bez rodziców – raczej z grupą rówieśniczą, także sam ze sobą. Im dziecko starsze, tym bardziej samodzielne się staje, nie angażuje rodzica we wszystkie aktywności, które go dotyczą. Daje to Tobie – rodzicowi – czas i miejsce na własną przestrzeń.

Sprawa jest nieco bardziej skomplikowana w sytuacji, gdy dopiero wchodzimy w rolę rodzica lub jesteśmy rodzicami przedszkolaka lub kilku maluchów, przy małej różnicy wieku, które bezustannie potrzebują naszej opieki, naszego zaangażowania i naszej atencji. Dla większości rodziców tu właśnie zaczynają się schody. Chcesz być wspaniałym rodzicem z „najwyższej półki”, dajesz z siebie wszystko i nawet jeszcze więcej, jesteś zmęczony, nie masz dla siebie czasu, jesteś sfrustrowany przez zmęczenie i fakt, że niczego nie robisz dla siebie. Frustrację przelewasz na partnera/partnerkę, a co gorsza – także na dzieci. Czujesz się winny, więc chcesz być jeszcze lepszym rodzicem. Koło się zatacza i tak bez końca.


Rozsądny plan działania


Ustalmy jedną bardzo istotną rzecz. To, że będąc rodzicem, chcesz także mieć czas dla siebie, chcesz mieć swoją przestrzeń, realizować swoje plany i marzenia – jest jak najbardziej w porządku. Powiem więcej – jest niezbędne i konieczne dla Twojego zdrowego i prawidłowego funkcjonowania psychicznego. Nie ma w tym absolutnie nic, co miałoby powodować Twoje poczucie winy wobec kogokolwiek. Kwestią kluczową jest natomiast rozsądny plan działania, który umożliwi Ci dobre samopoczucie, a zarazem sprawi, że nie będziesz mieć poczucia zaniedbywania rodzicielskich obowiązków.

 

Perfekcja wykańcza – bądź po prostu dobry. To wystarczy


Nie musisz być perfekcyjnym rodzicem (cokolwiek to znaczy), żeby Twoje dziecko było szczęśliwe. Nie musisz ani sobie, ani innym niczego udowadniać. Perfekcja w dłuższej lub krótszej perspektywie prowadzi do rozstroju nerwowego i wewnętrznie wyniszcza. Tak naprawdę nie pozwala cieszyć się tym, co „tu i teraz”, nie pozwala być spokojnym i uważnym. Perfekcyjni rodzice każdego wieczora padają spać w ubraniu – o obejrzeniu filmu nie ma nawet mowy. Nie mają czasu na spokojne wieczory, na rozmowy, na bycie z rodziną, na relacje z przyjaciółmi. Nie musisz do nikogo się porównywać, stawiać sobie poprzeczki coraz wyżej. Nie musisz mieć zawsze wysprzątanego mieszkania i ugotowanego obiadu z trzech dań. Twoje dziecko nie musi być zapisane każdego popołudnia na dodatkowe zajęcia tylko dlatego, że inne dzieci w grupie przedszkolnej uczęszczają na wszystkie możliwe zajęcia dodatkowe tego świata. Możesz nawet nie mieć ochoty na wspólne czytanie z dzieckiem czy na wspólną zabawę. Jeśli tak czujesz, powiedz o tym otwarcie. Przecież maluch i tak to wyczuje. Odłóżcie zabawę na inny czas. Umów się z dzieckiem, że się z nim pobawisz, kiedy odpoczniesz, i zaproponuj mu inne zajęcie. Nie ma też kompletnie nic złego w tym, żeby kilkulatek pobawił się sam – nie czyni to z ciebie „złego” rodzica czy takiego, który zaniedbuje swoje rodzicielskie obowiązki.


Pozwól sobie pomóc


Rzeczywiście wiele osób ma z tym duży problem. Wydaje im się, że wszystko zrobią najlepiej same i mają jeszcze wyrzuty sumienia, że zaniedbały dziecko, gdyż ktoś inny się nim zajmował. Odpuść. Czas, który dziecko spędzi z partnerem, babcią, ciocią czy sprawdzoną opiekunką, też jest mu bardzo potrzebny. Dziecko uczy się i doświadcza od innych osób, a Ty masz wtedy czas dla siebie. I nawet jeśli żadna z tych osób nie robi wszystkiego tak jak Ty, Twój czas na zregenerowanie się jest przeważającą korzyścią nad tym, czy babcia dała dziecku lizaka, czy dostosowała się do Twojej prośby i nie uraczyła Twojego dziecka słodyczami, tak jak wcześniej ustalałyście.

Masz prawo czuć się tak, jak się czujesz


Jeśli miałeś kiepski dzień, czujesz złość, smutek, bezradność – zaakceptuj to bez wyrzutów sumienia. Te uczucia też są potrzebne, by móc zadziałać na sytuację i zarządzić emocjami. Alarmują, że dzieje się coś, o czym warto porozmawiać z bliską osobą, poszukać wsparcia, a czasem skorzystać z czyjejś rady. Takie uczucia mijają i tracą na sile, więc zdystansuj się i nie skupiaj na negatywnych emocjach.


Dbaj o siebie


Nie rezygnuj ze swoich ulubionych czynności. Ustal z osobami, które mogą Ci pomóc, ile razy w tygodniu i jak długo będziesz biegać, czytać książki, wyjdziesz na kurs języka obcego lub zaplanujesz kolację z przyjaciółmi. To wszystko jest do dogadania i może być łatwiejsze niż sądzisz. Jeśli nie masz osób, które mogłyby Ci pomóc, konsekwentnie wprowadzaj w życie malucha rutynę i nie rezygnuj z siebie. Kiedy szkrab bawi się w łóżeczku, możesz przeczytać książkę lub obejrzeć ulubiony program. Przedszkolak powinien zrozumieć (jeśli go tego nauczysz i dasz mu czas), że każdy ma prawo mieć czas dla siebie i że kiedy on koloruje lub lepi z plasteliny, Ty możesz porozmawiać spokojnie z koleżanką, którą zaprosisz na kawę. Kluby fitness i kina czy kawiarnie mają w ofercie zajęcia/seanse dla dzieci i rodziców. Naprawdę warto skorzystać. Kiedy Ty ćwiczysz lub oglądasz film – dziecko jest doglądane przez animatora.


Rozwijaj swoje pasje i siebie


Inwestuj w swój rozwój osobisty. Możesz rozwijać się poprzez kursy internetowe, webinaria, konferencje czy warsztaty online. Dzisiaj jest to możliwe i wiele osób korzysta z takiej opcji. Może czas, gdy dziecko jest małe, jest odpowiednim czasem, aby na przykład zacząć studia podyplomowe lub kurs weekendowy? Zjazdy zazwyczaj odbywają się raz na jakiś czas. Może uda Ci się ustalić z członkami rodziny dyżury przy maluchu. Jeśli w swoim gronie masz zaprzyjaźnione osoby, które także są rodzicami – możecie opiekować się swoimi dziećmi rotacyjnie, na przykład co drugi sobotni wieczór, tym samym dając sobie nawzajem szansę na spędzenie czasu bez dzieci w gronie osób dorosłych.

Jeśli czujesz, że siedzenie w domu negatywnie odbija się na Tobie i na Twoim samopoczuciu – wróć do obowiązków zawodowych. Nie musisz na początku wracać na cały etat. Może uda Ci się pracować kilka dni z domu. Możesz wybrać odpowiednią dla swojego dziecka opiekunkę lub skorzystać z opcji klubu dla dzieci, żłobka czy przedszkola. Zapewniam Cię, że dziecko bardzo dobrze rozwija się, będąc w grupie rówieśniczej, wiele się uczy, nabywa nowe umiejętności, także społeczne, uczy się zasad, które panują wśród koleżanek i kolegów, uczy się samodzielności.

Szczęśliwy, spełniony rodzic to nie tylko szczęśliwe dziecko, to przede wszystkim dziecko, które od najmłodszych lat poszukiwać będzie swoich pasji i zainteresowań, co przełoży się w przyszłości na jego własne ambicje i wysoką samoocenę. Nie może być inaczej, skoro doświadcza tego w domu, bo uczy się, obserwując rodziców.
 

Przypisy