Brak wyników

Razem z przedszkolakiem

23 maja 2019

NR 31 (Czerwiec 2019)

Jedziemy na wycieczkę

0 68

Ponoć bariery tworzymy sami. Sami się ograniczamy i stawiamy granice. Kiedy rozmawiam z rodzicami na temat podróży, to często słyszę: nie, tylko nie podróż z dzieckiem, to całe pakowanie, ten stres, bagaże. Albo: coś ty, one są za małe. Można też usłyszeć: daj spokój, on nie wysiedzi tylu godzin w aucie!

Znam na szczęście wiele rodzin, które podróżują ze swoimi dziećmi. 

To dzięki nim powstaje przewodnik przez podróżowanie, szlak już nieco przetarty, bo wydeptany poprzez układanie planu, logistykę i doświadczenie.Takie rodziny chętnie dzielą się nie tylko doświadczeniem, ale też mapami, przewodnikami, numerami telefonów do zaufanych osób w obcych krajach. 

Nam, początkującym, wystarczy tylko czerpać garściami, jak z przepięknych źródeł górskich. 

Oczywiście wszystko zależy od tego, gdzie i kiedy się wybieramy. Kilkudniowa wycieczka rowerowa znacznie różni się od jednodniowego wypadu do parku rozrywki. A jednodniowy wypad za miasto różni się od dwutygodniowych wakacji w Grecji, gdzie mamy zarezerwowany czterogwiazdkowy hotel, a taki pobyt różni się od miesięcznej podróży samochodem po Ameryce Środkowej.

Dokumenty sprawdzone? Wizy, bilety zapakowane? Mapy i przewodniki też? Co teraz? Co jest  najważniejsze? 

Podróż ma być frajdą!

Działajmy tak, aby dziecko miało wpływ na to, co będzie się działo w podróży, planujmy wspólnie i wspólnie się pakujmy. Porozmawiajmy z dzieckiem o pewnych niedogodnościach, które może spotkać po drodze, jak choćby huk w samolocie przy startowaniu – spróbujmy je z tym oswoić, w pewnym stopniu przygotować.
Niech dzieci poczują radość i entuzjazm rodziców, nastroje dorosłych szybko udzielają się dzieciom, jeżeli będziemy zestresowani wyjazdem to stres udzieli się dzieciom, a wówczas mamy masę pakowania, planowania i marudzące zaniepokojone dziecko!

W zależności gdzie jedziemy i w jaki sposób będziemy podróżowali przyjrzymy się zabieranym sprzętom: rowerom – zróbmy dokładny przegląd techniczny,przymierzmy kaski, namioty – obejrzyjmy z każdej stro­ny, – płaszcze przeciwdeszczowe skompletujmy z kaloszami i sprawdźmy stan dmuchanych materacy, kuchenek podróżnych, latarek, fotelików dla dzieci, nosidełek.

Mierzmy siły na zamiary! Zacznijmy od spokojnego zastanowienia się na co nas stać, ale nie tylko finansowo, weźmy pod uwagę potrzeby nasze i naszych dzieci.

Pomyślmy o możliwościach fizycznych, zwłaszcza jeśli mamy ochotę na wycieczkę rowerową, to co dla nas będzie krótkim dystansem do pokonania, dla przedszkolaków może okazać się nie lada wysiłkiem.

Zwłaszcza jeśli wcześniej nie przyz­wyczailiśmy dziecka do jazdy rowerem, wożąc je na przykład w foteliku czy przyczepce, kiedy to dziecko ma szansę oswoić się z pędem powietrza czy zmieniającym się krajobrazem. Jeżeli ma to być krótka wycieczka, to podstawą jest dobry sprzęt, w tym wypadku rower. Rower dla dziecka powinien spełniać wszystkie wymogi bezpieczeństwa, powinien mieć dostosowane wielkością koła, dziecko powinno jechać w kasku i z ochraniaczami. Taka krótka wycieczka może być urozmaicona piknikiem, możemy go zrobić na końcu albo w połowie obranej przez nas trasy. Ważne byśmy zrobili po drodze kilka przerw, tak aby był czas na rozprostowanie nóg i przyjrzenie się krajobrazom. 

Wycieczki rowerowe są najprzyjemniejsze, kiedy jedziemy przez lasy, wyznaczonymi trasami rowerowymi, bo kto chciałby relaksować się jadąc przez zatłoczone miasto?

Parki rozrywki to kolejny punkt na ma­­pie podróżniczej, któremu należy przyjrzeć się wnikliwiej.

To miejsca otwarte zazwyczaj w sezonie letnim, często na otwartej przestrzeni z ogromną liczbą atrakcji. 

W przypadku dłuższych podróży pomyślmy też o posiłkach, lepiej jeśli sami zaopatrzymy się w przekąski, gotowe dania, np. ugotowane warzywa czy owoce, dobrze zapakowane i zabezpieczone na podróż. Po pierwsze, to z pewnością będzie zdrowsze, a po drugie, unikniemy stania w kolejce kiedy nasze brzuchy zaczną burczeć z głodu.

Jeśli mowa o jedzeniu to pamiętajmy o zdrowych nawykach i o tym, że pakowanie jedzenia na cały dzień znacznie różni się od pakowania jedzenia na kilkudniową wycieczkę samochodem kempingowym. W pierwszej sytuacji możemy zabrać kanapki z serem i szynką, gotowane lub surowe marchewki, pomidorki koktajlowe, czy mus owocowy zrobiony wcześniej. Taki mus czy kanapki nie sprawdzą się w kilkudniowej podróży kempingiem czy samochodem z opcją spania, na którą warto zabrać musli, owsiankę i owoce. Dobrze jest zrobić mały zapas warzyw, kaszy, ryżu i makaronu. I pamiętajmy o przenośnej kuchence, chyba że w ­miejscu naszego kempingu będzie rozstawiona kuchnia polowa. 

Możemy zabrać ze sobą ulubione potrawy, ja na przykład zawsze mam ze sobą dwie torebki cynamonu, bo z synkiem uwielbiamy gotowany ryż z cynamonem. A nie w każdym sklepie można ot tak kupić cynamon. 

Jeżeli nie zatrzymujemy się w agroturystyce czy hotelu, to pakujemy większą ilość suchego prowiantu pamiętając, że wiele rzeczy możemy kupić w drodze, np. masło na kanapki w małych kostkach. Możemy je kupić wieczorem, przechować w podróżnej lodówce, by rano serwować pyszne kanapki z masełkiem i konfiturami domowej roboty, które również zabraliśmy z domu. 

Uzupełniamy też zapasy wody, jeżeli pojemniki które mamy ze sobą są już w połowie puste warto poprosić miejscowych o możliwość ich uzupełnienia.

Taki suchy prowiant doskonale sprawdzi się podczas podróży kempingiem za granicę kraju, w miejsca egzotyczne, gdzie prawdopodobnie nasze dzieci i my pierwszy raz zetkniemy się z różnymi smakami, a nie wszystkie muszą nam przypaść do gustu. Choć warto próbować nowości, zwłaszcza warzyw i owoców. Jeśli planujemy podróż w odległe zakątki świata to spróbujmy oswoić dzieci między innymi z potrawami tam dostępnymi, być może w naszym rodzinnym mieście uda nam się znaleźć kilka potraw, które będą serwowane w miejscu naszego podróżniczego pobytu? Może warto odwiedzić restaurację meksykańską, jeśli celem naszej podróży ma być Meksyk, albo skosztować kuchni włoskiej, jeśli wybieramy się do Włoch. 

Takie przyzwyczajanie dzieci, zwłaszcza w kontekście podróży do egzotycznych miejsc, to bardzo istotna sprawa. Warto opowiedzieć dzieciom, co możemy zobaczyć po drodze, jak wyglądają tam ludzie, być może będą chodzić boso, albo będą mieć wyłącznie ciemne włosy i jasne blond loczki naszej córki staną się dla tamtejszych dzieci sporą atrakcją. Warto dać posłuchać dziecku brzmienia języka, w którym będą się porozumiewać mieszkańcy kraju, miasta czy zakątka do którego się wybieramy. Powiedzmy naszym szkrabom, jak brzmią tam imiona innych dzieci i jakie są ich ulubione zabawy. 

Przecież oswajamy dziecko przed wizytą u lekarza, dentysty, pokazujemy książeczki i filmy, w podobny sposób przygotujmy je do podróży. Pokażmy przewodniki turystyczne, fotografie, poopowiadajmy o tym kogo i co możemy w danym miejscu spotkać, co nas może zaskoczyć, a co może okazać się bardzo podobne do naszego codziennego życia.Dzieci mogą być zaskoczone faktem, że w danym miejscu może nie być toalety, albo że dzieciom na dobranoc nie wszędzie czyta się książeczki. Jeśli mowa o braku toalety, to warto wspomnieć, że dobrym pomysłem może być zabranie ze sobą nocnika. Okaże się to wybawieniem, kiedy nasze trzyletnie zaspane dziecko zapragnie zrobić siku podczas jazdy samochodem. Łatwiej jest zjechać na pobocze i zrobić siku do nocnika, niż szukać najbliższej stacji, która może wyłonić się z ciemności kiedy jest już za późno. 

Rodziny podróżujące autem, które na czas podróży staje się domem, wiedzą już, że logistyka ma zasadnicze znaczenie. Potrafią w kilka minut zamienić siedzenia w wygodne łóżka. 

Taka podróż samochodem przez świat to jednak zupełnie odrębna historia. Inne przygotowania, inne niezbędniki. Choćby torby kompresowane różnej wielkości i kolorów, upycha się w nie ubrania, ściska jak najmocniej, wypuszczając powietrze tak, by zajmowały jak najmniej miejsca, to jeden z wielu „przydasiów”podczas podróży. Czerwona torba – bielizna, żółta – grube ubrania, zielona – letnie, szara – brudne.Dmuchane maty, apteczka z lekarstwami, moskitiery to wszystko, co powinno znaleźć się na liście podróżniczej kilka dni, a nawet tygodni przed wyprawą. 

Jest kilka stałych punktów, które po­­winny być spełnione czy to w podróży samolotem czy samochodem, a nawet statkiem.

Ubrania – po kilka sztuk na każdą możliwą pogodę. Pamiętajmy, że zalanie się sokiem czy zabrudzenie lepką potrawą może nastąpić kilka razy w ciągu godziny, jeśli chodzi o mniejsze dzieci. Więc ubrania pakujemy zgodnie z zasadą lepiej więcej niż mniej. Choć warto zachować zdrowy rozsądek zwłaszcza, że często możemy coś przeprać i wysuszyć na słońcu.

Odwrotnie przy pakowaniu zabawek, lepiej mniej niż więcej, bo przecież atrakcji będzie sporo, a do gry wieczorami czy podczas podróży wystarczą kamyczki czy szyszki zebrane po drodze. 

Jednak ulubionego misia czy króliczka przytulanki nie powinno zabraknąć, fajnie też zabrać ulubioną podusię czy kocyk. Weźmy kilka książek,laleczki-pacynki zakładane na palce które sprawdzą się przy zabawie w teatr, zapakujmy też poręczne małe gry.W czasie podróży skupmy się na wspólnych rozmowach i zabawach słownych, możemy wymyślać wierszyki, śpiewać piosenki, układać zagadki ,opisywać co widzimy za oknem, szukać czegoś, co wydaje nam się dziwne, możemy włączyć dzieciom słuchowiska, pokazać zdjęcia z rodzinnego albumu, a kiedy wszystkie pomysły zostaną wyczerpane, możemy pozwolić dzieciom na obejrzenie kilku bajek na laptopie czy telefonie.

Zabawki-prezenty zostawmy na sytuacje podbramkowe, zawsze mogą się takie przydarzyć. 

Jedzenie i picie to dwa z ważniejszych punktów. W samolocie, kiedy ciśnienie się zmienia warto, aby dziecko małymi łykami popijało wodę z bidonu. Podobnie podstawowe wyposażenie apteczki nie powinno zostać omnięte przy pakowaniu bagażu. W apteczce niech znajdzie się syrop przeciwgorączkowy, plastry,zestaw do usuwania kleszczy, maść na ugryzienia komarów czy bandaż i woda utleniona. 

Mokre chusteczki to kolejna niezbędna rzecz.

Na rynku mamy mnóstwo gadżetów, które kuszą i wabią, nie dajmy się jednak zwariować, bywa, że to często niepotrzebny balast, ale na przykład taka składana miska może się przydać i posłużyć jako wanna do wymycia malucha, ochraniacze przeciwdeszczowe na plecaki, składane sztućce, szczoteczki do zębów – warto popatrzeć na te cudeńka i przemyśleć, co może okazać się dla nas dobrym rozwiązaniem.

Powtórzmy raz jeszcze: podróż ma być frajdą. Czerpmy z niej radość i dobrą energię od samego początku. Na przygotowania dajmy sobie trochę czasu, wakacje za progiem, może warto już dziś wystawić walizki i oswajać się z nadchodzącą przygodą. 

Przypisy